Do niedawna reguły gry na rynku pracy wyznaczali pracodawcy. Teraz szala przechyla się na stronę pracowników. Choć większe pieniądze zarobimy za granicą, to właśnie w kraju mamy szansę na rozwój i karierę
Nie ma wątpliwości – sytuacja na rynku pracy, przynajmniej z punktu widzenia pracowników, wygląda optymistycznie. Jest coraz więcej możliwości zatrudnienia, a w dodatku podskoczyło wynagrodzenie. W lipcu średnia pensja wyniosła 2984 zł (brutto), zaś tempo jej wzrostu – 9,3 proc. – podaje serwis Jobpilot. Pracujący Polacy założyli różowe okulary. Mniej powodów do radości mają pracodawcy. Zatrudnienie czeka, ale chętnych brak. Powód? Polacy wyemigrowali za chlebem. Tylko na Wyspach pracuje ich blisko milion – wynika z badań Instytutu ARC Rynek i Opinie. Większość to młodzi – wśród polskich emigrantów w Wielkiej Brytanii aż 82 proc. ma 18-34 lata. Z pewnością mają tam szanse na wysokie zarobki, ale czy na karierę? – Młodzi muszą być świadomi, że szanse na rozwój zawodowy są większe w Polsce. Za granicą trudno się przebić na wyższe stanowiska – wyjaśniali niedawno specjaliści firmy Accentur podczas kampanii społecznej „Start w karierę”.
Komu praca, komu?
Kto zatem ma szanse na zawodowy sukces? Przede wszystkim ci, którzy kierunek kariery zaplanują, już wybierając studia. – Niestety, kwalifikacje młodych ludzi często są niedopasowane do aktualnych potrzeb rynku – przyznaje Henryk Michałowicz, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich. Mury uczelni co roku opuszczają rzesze humanistów, a umysłów ścisłych jest jak na lekarstwo. – Studenci nie patrzą na lokalny rynek i jego potrzeby. Kierują się amerykańską mrzonką kariery w dużej korporacji – ubolewa Michałowicz.
Jacy pracownicy są dziś rozchwytywani? Przede wszystkim ci działający w handlu i sprzedaży. Na drugie miejsce po roku wrócił przemysł ciężki, choć tylko nieznacznie wyprzedził branżę finansową. Doradcy finansowi, kredytowi i inwestycyjni od końca ubiegłego roku mają się świetnie. – Zagraniczne firmy otwierają w Polsce centra rozliczeniowo-finansowe i telefoniczne, a także nowoczesne magazyny, centra dystrybucyjne i logistyczne. Szacuje się, że w niedalekiej przyszłości od 40 do 60 tys. Polaków znajdzie w nich zatrudnienie jako księgowi, fakturzyści lub specjaliści ds. informatyki – prognozuje Jolanta Filipczyk, psycholog pracy i menedżer ds. projektów doradczych L.GRANT Doradcy Zawodowi.
Pracownikami deficytowymi są nadal inżynierowie. Brakuje zwłaszcza osób zajmujących się przemysłem ciężkim i motoryzacyjnym, automatyką, robotyką oraz specjalistów od zaawansowanych technologii i telekomunikacji. Od jakiegoś czasu wzrasta też zapotrzebowanie rynku prawniczego oraz turystycznego. W przyszłości pojawią się też miejsca pracy dla ekspertów zarządzania i trenerów, osób przygotowujących projekty unijne, zajmujących się doradztwem zawodowym i biznesowym – wymieniają eksperci.
Pracownikami na wagę złota stali się PR-owcy. Potwierdzają to badania Instytutu Monitorowania Mediów. W drugim kwartale tego roku w prasie i internecie znalazło się 328 ofert pracy w tym sektorze. – W sumie tylko w małych firmach i mikroprzedsiębiorstwach czeka 100 tys. wakatów – mówi ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.
Kierunek praca
Jacy pracownicy są na wagę złota? Za główne atuty pracodawcy uważają znajomość języków i obsługę komputera, a także kreatywność, dobrą organizację i samodzielność. Wiedza teoretyczna jest dla nich tylko „dodatkiem”. – Liczą się również umiejętności miękkie, czyli komunikatywność, talent do pracy zespołowej i radzenie sobie ze stresem – mówi Dobromir Ciaś z Instytutu MillwardBrown SMG/KRC, który przeprowadził badania „Perspektywy zatrudnienia studentów”. Potwierdzają to inni eksperci. – Bardzo ważny jest rozwój tzw. kompetencji miękkich, takich jak np.: komunikacja interpersonalna, asertywność, autoprezentacja, radzenie sobie ze stresem, zarządzanie czasem czy sztuka negocjacji. Bez tych umiejętności trudno znaleźć pracę, nawet jeśli mamy wysokie kwalifikacje – przyznaje Jolanta Filipczyk.